-Ale ja wcale...O przepraszam!-po tym Zamieć mnie skrzyczała i zwaliła na mnie,że to moja wina...To w sumie prawda...Gdyby nie ja Tornado by jeszcze żył...Po chwili wybiegłam z ognistymi kopytami najszybciej jak mogłam!Potknęłam się o kamień i upadłam,wstałam i biegłam dalej....Płakałam coraz bardziej.Nagle zatrzymał mnie Piorun!
-Piorun!-krzyknęłam-Zabiłeś Tornado,nigdy Ci tego nie wybaczę!-krzyczałam,a on rzekł:
-Blue Lady,teraz on nie będzie ranił ci twych uczuć...Cierpiałaś przez niego...
-Wcale nie!
-Tak...A poza tym to był zwykły słabeusz więc nie wiem co ty w nim takiego widzisz?-rzekł jakby nigdy nic...W końcu ryknęłam na całe gardło:
-Zamknij się!Nie znoszę Cię!Zabiłeś go,ja go kochałam całym sercem,nigdy ci tego nie wybaczę!-z ogromnym płaczem rzuciłam się na niego i zaczęłam gryźć i kopać.Nie potrafiłam dłużej wytrzymać...Walczyłam z 2 godziny...W końcu upadłam...Nie miałam sił...Po prostu straciłam prostu straciłam przytomność i nie wiem,ale chciałam umrzeć za to,że to moja wina,że Tornado umarł."Nigdy sobie tego nie wybaczę"-myślałam...W końcu leżałam w kałuży krwi i zasnęłam....Może ludzie mnie znajdą i po prostu zabiją...
Zamieć,Tornado?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz