piątek, 1 listopada 2013

Od Zamieć Pogrzeb i radość.

Przynieśliśmy  ciało  Tornado  do  miejsca  w  którym miało  spocząć  na  wieki.  Odśpiewaliśmy  jeszcze  raz  tą  pieśń:
Nie zabił  go  lew,
Nie  zabił  go  wilk,
Nie  zabił  go  człek,
Nie  zabił go  ocean.

Ref.
Nie  zabiło  go  nic,
Zabiła  go  ona,
Zabiła go  ona,
To  przez  nią  opuścił nas,
Ona  jest  winna,
Ona  jest  winna,
To  przez  nią  ten  ogier  zabił  go.

Nie  zabiły go  żywioły,
Nie  zabiły go  węże,
Nie  zabiły  go choroby,
Nie  zabiły  go  epidemie.

Ref.
Nie  zabiło go  nic,
Zabiła  go  ona,
Zabiła go  ona,
To  przez  nią  opuścił nas,
Ona  jest  winna,
Ona  jest  winna,
To  przez  nią  ten  ogier  zabił  go.

Ten  ogier  zabił  go,
To  przez  nią  on  zabił  go,
On  zabił  go,
On  pozbawił  nas  przywódcy,

Ref.
Nie  zabiło go nic,
Zabiła  go  ona,
Zabiła go  ona,
To  przez  nią  opuścił nas,
Ona  jest  winna,
Ona  jest  winna,
To  przez  nią  ten  ogier  zabił  go.

On  zostawił  stado,
On zostawił  żonę,
On  osierocił  dzieci,
On  przez  nią  opuścił  nas.


Ref.
Nie  zabiło  go  nic,
Zabiła  go  ona,
Zabiła go  ona,
To  przez  nią  opuścił nas,
Ona  jest  winna,
Ona  jest  winna,
To  przez  nią  ten  ogier  zabił  go.
A  potem  jeszcze  pieśń wojenną:
Rozkwitały pąki białych róż,
Wróć, Tornado , z tej wojenki już,
/Wróć, ucałuj, jak za dawnych lat,
Dam ci za to róży najpiękniejszy kwiat./x2

Kładłam ci ja idącemu w bój,
Białą różę na karabin twój,
Nimeś odszedł, mój Tornado, stąd,
Nimeś próg przestąpił, kwiat na ziemi zwiądł./x2

Ponad stepem nieprzejrzana mgła,
Wiatr w burzanach cichuteńko łka.
Przyszła zima, opadł róży kwiat,
Poszedł w świat Tornado, zginął za nim ślad./x2

Już przekwitły pąki białych róż
Przeszło lato jesień zima już
Cóż ci teraz dam, Tornado, hej,
Gdy z wojenki wrócisz do dziewczyny swej./X2

Hej dziewczyno ułan w boju padł
Choć mu dałaś białej róży kwiat
/Czy nieszczery był twej dłoni dar
Czy też może wygasł twego serca żar.x2

W pustym polu zimny wicher dmie
Już nie wróci twój Tornado , nie
Śmierć okrutna zbiera krwawy łup
Zakopali Tornado twego w ciemny grób/x2

Tornado nic nie trzeba już,
Bo mu kwitną pąki białych róż,
Tam pod jarem, gdzie w wojence padł,
Wyrósł na mogile białej róży kwiat./x2

Nie rozpaczaj, lube dziewczę, nie,
W naszej ziemi nie będzie mu źle.
Policzony będzie trud i znój,
Za Ojczyznę poległ ukochany twój./x2


Było  mi  strasznie  smutno  ale  jeszcze  zaśpiewaliśmy:
Nie rzucim ziemi skąd nasz ród!
Nie damy pogrześć mowy.
Polski my naród, polski lud, 
Królewski szczep Piastowy. 

Nie damy, by nas gnębił wróg!
Tak nam dopomóż Bóg! 
Tak nam dopomóż Bóg! 

Do krwi ostatniej kropli z żył
Bronić będziemy ducha,
Aż się rozpadnie w proch i w pył
Krzyżacka zawierucha.

Twierdzą nam będzie każdy próg!
Tak nam dopomóż Bóg!
Tak nam dopomóż Bóg!

Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz
Ni dzieci nam germanił,
Orężny wstanie hufiec nasz,
Duch będzie nam hetmanił.

Pójdziem, gdy zabrzmi złoty róg!
Tak nam dopomóż Bóg!
Tak nam dopomóż Bóg!

Nie damy miana Polski zgnieść
Nie pójdziem żywo w trumnę
W Ojczyzny imię, na jej cześć
Podnosi czoła dumne.

Odzyska ziemi dziadów wnuk!
Tak nam dopomóż Bóg!
Tak nam dopomóż Bóg!

Nikt  już  nie  powstrzymywał  łez.  Na  pogrzeb  przyszła  też  Blue  Lady.  Do  stada  dołączył  też  brat  Tornado Joseph.  Mimo  smutku  zaśpiewaliśmy:
Dzień on pomsty, dzień pośledni,
Zetrze świat na proch bezedni;
W głos prorockich przepowiedni.

Jakiż padnie strach żarżewny,
Kiedy zstąpi Sędzia gniewny,
Wskróś widzący, wszego pewny!

Trąba w rozhuk gromowłady,
Przez grobowe w krąg posady,
Na sąd straszny pchnie gromady.

Ogromleje śmierć - stworzeńce,
Z wieka wieków śmierci jeńce,
Wstaje z martwych w grozy męce.

Cyt! - na roścież Księga świata;
W któréj - grzeszne wieki, lata,
W któréj - kaźń ich i zatrata.

Pan i Sędzie w gniew się sroży;
Utkwion w Księdze tam wzrok Boży:
Któż się w kościach nie zatrwoży?

"Biadaż!" rozjęk na otchłani:
"Biada, biada nam! gdy ani
"Bezpieczniejsi tu wybrani!" -

Królu w grozie przewielmożny!
Otom drżący, wielce trwożny:
Ufa w łasce Twéj, kto zbożny.

Jezu miły, ujmij trwogi,
Jam Cię w Niebie Twém, przesrogi
Zbrodzień, skłonił w świat do drogi.

Dla mnieś zstąpił na te ciemnie,
Krzyż podniosłeś Twój przezemnie,
Niechże och! nienadaremnie.

Sprawiedliwyś w pomście Panie!
Przyjmij w czas me pokajanie,
Zanim straszny Sąd nastanie.

W gorzkich jękach nędznik stoję,
Grzech sromoci czoło moje,
Panie, uśmierz niepokoje!

Przebaczyłeś Magdalenie,
Łotr pozyskał rozgrzeszenie,
Mnieś ośmielił nieskończenie.

O! nie w lichéj własnéj skrusze,
Lecz w dobroci Twojéj tuszę,
Że nie wydasz na katusze.

Tam kozłowie gżą niekarni:
Panie, włącz mnie do owczarni,
Na prawicę Twą przygarnij!

W groźny głos - "Precz potępieni,
"W otchłań wiecznych tam płomieni!"
Niech ostoję się w ocieni.

Panie, jęczę pełném łonem,
Sercem w żalu spopielonem,
Miéj mnie w łasce Twéj w dniu onym!

Opłakanyż och! dzień kaźni,
Dzień, co z prochu tam w bojaźni
Winowajcę na sąd złowi.

Boże! przepuść grzesznikowi,
Miłosierny Jezu Panie,
Daj im w sobie spoczywanie!
                                    Amen.

Też zaśpiewaliśmy  pieśń  specjalną:
Przez  niego  nie  narodzi  się  wielu.
Przez  tego  ogiera  nie  żyje  nasz  wódz.
Przez  to   on   będzie   nasz  wróg.

Piorun  zabił  go.  On  zabił  Tornado.
Niech  powstanie  nasz  wódz. 

Zaśpiewaliśmy  to  krótko.  Potem  staliśmy  chwile.
Nagle nad  ciałem  Tornado  pojawił się  jego  duch.

Był  niby szczęśliwy, niby  smutny. Uśmiechał  się  do  mnie  i  cieszył  się  mnie.  Nagle  pojawił  sie  duch   wilka  i  zawył.

Podeszli  do  siebie  i  Tornado  skoczył  w  górę  a  wilk  zawył.

Tornado  stanął  dęba  i  wskoczył  do  swojego  ciała.   Wstał  a  ja  do  niego  bodbiegłam  i  go  przytuliła.


-Kocham  Cię!- Powiedziałam.
- Ja  Ciebie  też!- Powiedział.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz