Nie zabił go lew,
Nie zabił go wilk,
Nie zabił go człek,
Nie zabił go ocean.
Ref.
Nie zabiło go nic,
Zabiła go ona,
Zabiła go ona,
To przez nią opuścił nas,
Ona jest winna,
Ona jest winna,
To przez nią ten ogier zabił go.
Nie zabiły go żywioły,
Nie zabiły go węże,
Nie zabiły go choroby,
Nie zabiły go epidemie.
Ref.
Nie zabiło go nic,
Zabiła go ona,
Zabiła go ona,
To przez nią opuścił nas,
Ona jest winna,
Ona jest winna,
To przez nią ten ogier zabił go.
Ten ogier zabił go,
To przez nią on zabił go,
On zabił go,
On pozbawił nas przywódcy,
Ref.
Nie zabiło go nic,
Zabiła go ona,
Zabiła go ona,
To przez nią opuścił nas,
Ona jest winna,
Ona jest winna,
To przez nią ten ogier zabił go.
On zostawił stado,
On zostawił żonę,
On osierocił dzieci,
On przez nią opuścił nas.
Ref.
Nie zabiło go nic,
Zabiła go ona,
Zabiła go ona,
To przez nią opuścił nas,
Ona jest winna,
Ona jest winna,
To przez nią ten ogier zabił go.
A potem jeszcze pieśń wojenną:
Rozkwitały pąki białych róż,
Wróć, Tornado , z tej wojenki już,
/Wróć, ucałuj, jak za dawnych lat,
Dam ci za to róży najpiękniejszy kwiat./x2
Kładłam ci ja idącemu w bój,
Białą różę na karabin twój,
Nimeś odszedł, mój Tornado, stąd,
Nimeś próg przestąpił, kwiat na ziemi zwiądł./x2
Ponad stepem nieprzejrzana mgła,
Wiatr w burzanach cichuteńko łka.
Przyszła zima, opadł róży kwiat,
Poszedł w świat Tornado, zginął za nim ślad./x2
Już przekwitły pąki białych róż
Przeszło lato jesień zima już
Cóż ci teraz dam, Tornado, hej,
Gdy z wojenki wrócisz do dziewczyny swej./X2
Hej dziewczyno ułan w boju padł
Choć mu dałaś białej róży kwiat
/Czy nieszczery był twej dłoni dar
Czy też może wygasł twego serca żar.x2
W pustym polu zimny wicher dmie
Już nie wróci twój Tornado , nie
Śmierć okrutna zbiera krwawy łup
Zakopali Tornado twego w ciemny grób/x2
Tornado nic nie trzeba już,
Bo mu kwitną pąki białych róż,
Tam pod jarem, gdzie w wojence padł,
Wyrósł na mogile białej róży kwiat./x2
Nie rozpaczaj, lube dziewczę, nie,
W naszej ziemi nie będzie mu źle.
Policzony będzie trud i znój,
Za Ojczyznę poległ ukochany twój./x2
Było mi strasznie smutno ale jeszcze zaśpiewaliśmy:
Nie rzucim ziemi skąd nasz ród!
Nie damy pogrześć mowy.
Polski my naród, polski lud,
Królewski szczep Piastowy.
Nie damy, by nas gnębił wróg!
Tak nam dopomóż Bóg!
Tak nam dopomóż Bóg!
Do krwi ostatniej kropli z żył
Bronić będziemy ducha,
Aż się rozpadnie w proch i w pył
Krzyżacka zawierucha.
Twierdzą nam będzie każdy próg!
Tak nam dopomóż Bóg!
Tak nam dopomóż Bóg!
Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz
Ni dzieci nam germanił,
Orężny wstanie hufiec nasz,
Duch będzie nam hetmanił.
Pójdziem, gdy zabrzmi złoty róg!
Tak nam dopomóż Bóg!
Tak nam dopomóż Bóg!
Nie damy miana Polski zgnieść
Nie pójdziem żywo w trumnę
W Ojczyzny imię, na jej cześć
Podnosi czoła dumne.
Odzyska ziemi dziadów wnuk!
Tak nam dopomóż Bóg!
Tak nam dopomóż Bóg!
Nikt już nie powstrzymywał łez. Na pogrzeb przyszła też Blue Lady. Do stada dołączył też brat Tornado Joseph. Mimo smutku zaśpiewaliśmy:
Dzień on pomsty, dzień pośledni,
Zetrze świat na proch bezedni;
W głos prorockich przepowiedni.
Jakiż padnie strach żarżewny,
Kiedy zstąpi Sędzia gniewny,
Wskróś widzący, wszego pewny!
Trąba w rozhuk gromowłady,
Przez grobowe w krąg posady,
Na sąd straszny pchnie gromady.
Ogromleje śmierć - stworzeńce,
Z wieka wieków śmierci jeńce,
Wstaje z martwych w grozy męce.
Cyt! - na roścież Księga świata;
W któréj - grzeszne wieki, lata,
W któréj - kaźń ich i zatrata.
Pan i Sędzie w gniew się sroży;
Utkwion w Księdze tam wzrok Boży:
Któż się w kościach nie zatrwoży?
"Biadaż!" rozjęk na otchłani:
"Biada, biada nam! gdy ani
"Bezpieczniejsi tu wybrani!" -
Królu w grozie przewielmożny!
Otom drżący, wielce trwożny:
Ufa w łasce Twéj, kto zbożny.
Jezu miły, ujmij trwogi,
Jam Cię w Niebie Twém, przesrogi
Zbrodzień, skłonił w świat do drogi.
Dla mnieś zstąpił na te ciemnie,
Krzyż podniosłeś Twój przezemnie,
Niechże och! nienadaremnie.
Sprawiedliwyś w pomście Panie!
Przyjmij w czas me pokajanie,
Zanim straszny Sąd nastanie.
W gorzkich jękach nędznik stoję,
Grzech sromoci czoło moje,
Panie, uśmierz niepokoje!
Przebaczyłeś Magdalenie,
Łotr pozyskał rozgrzeszenie,
Mnieś ośmielił nieskończenie.
O! nie w lichéj własnéj skrusze,
Lecz w dobroci Twojéj tuszę,
Że nie wydasz na katusze.
Tam kozłowie gżą niekarni:
Panie, włącz mnie do owczarni,
Na prawicę Twą przygarnij!
W groźny głos - "Precz potępieni,
"W otchłań wiecznych tam płomieni!"
Niech ostoję się w ocieni.
Panie, jęczę pełném łonem,
Sercem w żalu spopielonem,
Miéj mnie w łasce Twéj w dniu onym!
Opłakanyż och! dzień kaźni,
Dzień, co z prochu tam w bojaźni
Winowajcę na sąd złowi.
Boże! przepuść grzesznikowi,
Miłosierny Jezu Panie,
Daj im w sobie spoczywanie!
Amen.
Też zaśpiewaliśmy pieśń specjalną:
Przez niego nie narodzi się wielu.
Przez tego ogiera nie żyje nasz wódz.
Przez to on będzie nasz wróg.
Piorun zabił go. On zabił Tornado.
Niech powstanie nasz wódz.
Zaśpiewaliśmy to krótko. Potem staliśmy chwile.
Nagle nad ciałem Tornado pojawił się jego duch.
Był niby szczęśliwy, niby smutny. Uśmiechał się do mnie i cieszył się mnie. Nagle pojawił sie duch wilka i zawył.
Podeszli do siebie i Tornado skoczył w górę a wilk zawył.
Tornado stanął dęba i wskoczył do swojego ciała. Wstał a ja do niego bodbiegłam i go przytuliła.

-Kocham Cię!- Powiedziałam.
- Ja Ciebie też!- Powiedział.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz